Dry January – czyli styczeń bez alkoholu

Rozmowa z Dorotą Martą Woronowicz, specjalistką psychoterapii uzależnień.

Zastanawiam się, skąd wziął się pomysł na Dry January – czyli styczeń bez alkoholu.

Przypuszczam, że początek roku po prostu jest dobrym momentem na podejmowanie ważnych decyzji. Może temu towarzyszyć przesyt imprezami w czasie Bożego Narodzenia albo męczące wspomnienie hucznej zabawy sylwestrowej. Tak, czy inaczej, noworoczne postanowienia są w zasadzie tradycją – wciąż słyszy się o tym, że ktoś decyduje się od nowego roku zadbać o zdrowie, chodzić na fitness, mniej pracować, więcej się uczyć. Wcześniej nie słyszałam o trendzie na robienie sobie stycznia bez alkoholu, ale chyba mamy nową modę.

Dobry to pomysł?

Każdy sposób, który skłania do samoobserwacji, na okazanie samemu sobie więcej uwagi, jest dobry. Jestem absolutną fanką takiego przedsięwzięcia i cieszy mnie, że w tym roku więcej się o tym mówi. Pamiętam, jak środowisko terapeutów próbowało rozpropagować pomysł majówki bez alkoholu. Wtedy takiego poruszenia nie udało się wywołać. W tym roku portale społecznościowe pełne są informacji o Dry January.

A czy to przypadkiem nie jest tak, że jeśli ktoś decyduje się podjąć trud i robić sobie przerwę od picia, to znaczy, że ma z tym piciem problem?

Tak właśnie jest. Też spotykam ludzi, którzy robią sobie na przykład trzy miesiące przerwy dla wątroby, albo miesiąc abstynencji na regenerację. Często to ci, którzy przyjmują sporo alkoholu i czują dolegliwości ze strony własnego organizmu, albo zwyczajnie są piciem zmęczeni. Są tacy, których to zaniepokojeni bliscy namawiają, żeby zrobili sobie alkoholowy post, a bywa i tak, że człowiek się na to decyduje, bo chce sprawdzić, czy ma z alkoholem problem. Od razu odpowiem – pewnie ma. Wśród tych, którzy robią sobie przerwę od alkoholu, wielu pewnie jest ludzi, którzy piją problematycznie, a może już mogliby zostać zdiagnozowani jako uzależnieni. Prawda jest taka, że  nikom, kto z alkoholem nie ma najmniejszego problemu, kto pije sporadycznie, nie przyjdzie do głowy, aby robić sobie przerwę. Bo nie ma od czego.

Już samo zakładanie, że to tydzień, miesiąc, albo trzy budzi moją czujność.

Właśnie – bo czy chodzi o to, żeby zacisnąć zęby, doczekać, a później rzucić się w wir picia? Odpocząć, żeby znów móc swobodnie pić? Czy już się nazywa zaburzenia używania substancji – nie na tym polega diagnoza. Ale jest to bardzo wyrazisty sygnał, że coś w tym temacie jest.  Człowiek bez problemu kompletnie nie potrzebuje sobie robić żadnych przerw.

Chyba, że chodzi o dietę, a tej ma towarzyszyć oczyszczenie organizmu.

Ale to się rzadziej zdarza. Faktem jest natomiast, że zawsze takie doświadczenie poprawy jakości życia, bo post alkoholowy często łączy się z poprawą kondycji, nastroju, ogólnego poczucia  swojegociała – to zawsze jest drobny kroczek w dobrą stronę. Czyli żeby ewentualnie dojść do wniosku, że to mi się bardziej podoba niż regularne picie, obciążanie swoich  organów, narażanie się na ryzyko ciężkiego uzależnienia.  Być może niektóre osoby, które decydują się na przerwę, to doświadczenie skłoni do refleksji, przekona do zdrowszego życia. A może – jeśli byli już na etapie ryzykownego picia, czyli o krok od uzależnienia – przed tym uzależnieniem ochroni.

Co z tymi, którzy są uzależnieni i postanowili, że z dnia na dzień pić przestaną?

Bardzo możliwe, że wytrzymają przez miesiąc. Nawet dwa, albo nieco dłużej. Ale w przypadku osoby uzależnionej to nie zadziała tak, że wytrzyma miesiąc i stwierdzi, że jest tak fajnie, że w ogóle przestanie pić. Choć, oczywiście, myślenie o tym, podejmowanie próby, samoobserwacja – wszystko to jest wspaniałe. I może doprowadzić do decyzji o poważnym zajęciu się problemem, o podjęciu leczenia. To jeden z powodów, dla których z takim entuzjazmem myślę o Dry January.  Warto jednak znać różnicę między samym niepiciem, a trzeźwieniem. Sama abstynencja to już bardzo dużo, ale niewiele ma wspólnego z tym niezwykłym procesem poprawy jakości życia i rozwojem osobistym jaki niesie za sobą trzeźwienie.  Przy samej abstynencji nie zmienia się nic, jeśli chodzi o wyjściowe powody picia – czasem ktoś zaczyna pić, bo jest bardzo spięty, a alkohol pozwala mu się rozluźnić i „lepiej funkcjonować”. Czasem, żeby zapomnieć, albo być bardziej odważnym, a czasem dlatego, że jest mu źle, a alkohol sprawia, że robi się lepiej.  Powodem nadmiernego picia jest zazwyczaj nieumiejętność radzenia sobie z cierpieniem. I jeśli osoba powstrzymuje się od przyjmowania alkoholu, to przecież nie uczy się radzić sobie z problemami, które ją w uzależnienie wpędziłyMimo abstynencji może być drażliwa, nerwowa, nieszczęśliwa po prostu. A prawdopodobieństwo, że taka osoba wróci do przyjmowania alkoholu jest ogromne. Dlatego tak ważna jest terapia uzależnień, czyli rozpoczęcie trzeźwienia. Dry January– czy jakakolwiek inna próba powstrzymania się od picia – może być wstępem do terapii.

Styczeń powoli zbliża się do końca. Wielu ludzi pewnie nie wytrwało w podjętym postanowieniu.

I wiem, jak wielu z nich to sobie tłumaczy: że wcale nie chcieli niepić aż tak długo, to zobowiązanie to było tak trochę dla żartu, więc trochę alkoholu nie zaszkodzi.. To jest samooszukiwanie się. Ten sam człowiek, który na początku stycznia mówił z wielkim przekonaniem, że pił nie będzie i to jest świetny pomysł, z takim samym przekonaniem będzie wyjaśniał, że dobrym pomysłem było przerwanie abstynencji przed zaplanowanym czasem. Na to też znajdzie świetne argumenty – w jedne i drugie będzie wierzył. To trochę jak wtedy, gdy ktoś po ciężkiej imprezie zapewnia, że nie weźmie do ust alkoholu, a już wieczorem uznaje, że jedno piwo nie zaszkodzi. To są tak samo silne przekonania, tak samo silne stanowiska. A to, co się dzieje pomiędzy, to właśnie działanie już uzależnienia, czyli takiego przekładania sobie argumentów, aby na wierzchu było to, co nam wygodne. Terapia polega właśnie na urealnieniu, doprecyzowaniu i odkręcaniu sobie wszystkiego, . Na przykład tego, że stwierdzenie: piję, bo lubię, jest prawdziwe, ale w bardzo małej części.. Człowiek – jeśli się uzależnia – robi to z jakiegoś powodu, po coś. Na pewno tym powodem nie są walory smakowe, chociaż wielu moich pacjentów na początku terapii jak lwice walczą, żeby mnie przekonać, że walory smakowe to jedyny powód picia tak dużo i często No po prostu to jest ten smak! Z czasem coraz wyraźniej jednak widzą, że smak to był akurat ostatni istotny element tej układanki i praktycznie nie miał znaczenia, no ale na takie głębsze zerknięcie w siebie potrzeba właśnie poszerzenia perspektywy, terapii i czasu.

Czyli nie zniechęcajmy się, jeśli Dry January się nie powiódł?

Nie zniechęcajmy, tylko zastanówmy się, dlaczego. Zastanówmy się, czy nasze picie nie jest ryzykowne, czy nie stanowi problemu. Jeśli mamy problem z odpowiedzią na to pytanie, spytajmy najbliższych. Jeżeli problem jest, oni go już widzą. Jeżeli nie ma kogo zapytać można zawsze, i najlepiej, iść do specjalisty, na pewno pomoże to ustalić. Nie do specjalisty? To na mityng AA, posłuchać o czym to w ogóle jest. Nie na mityng? To może podcasty, kanały na YT, książki. Nic z tego? Są jeszcze testy, choćby na naszej stronie, które można sobie zrobić sam na sam ze sobą. Jest kilka sposobów.

Zobacz również

  • Skąd się to bierze?

    Jeśli mam kamień w bucie i nauczę się tak stawiać stopę, żeby nie czuć ucisku, niestety na skutek nierównej postawy zaczną boleć mnie stawy, mięśnie i z czasem…

    Czytaj dalej

  • Uwaga na uwagę

    ADHD interesuję się od dłuższego czasu. W maju tego roku miałam przyjemność uczestniczyć w dziewiątym Światowym Kongresie ADHD w Amsterdamie. Przez pięć dni od rana do wieczora…

    Czytaj dalej

  • Lekomania w Polsce

    Krąży temat opioidów w Polsce. Jak rozpoznać, że ktoś jest uzależniony od leków? Jakie są „czerwone flagi”? Najlepiej, żeby zrobił to specjalista. Jest wiele objawów wskazujących na uzależnienie,…

    Czytaj dalej

  • Dry January – czyli styczeń bez alkoholu

    Rozmowa z Dorotą Martą Woronowicz, specjalistką psychoterapii uzależnień. Zastanawiam się, skąd wziął się pomysł na Dry January – czyli styczeń bez alkoholu. Przypuszczam,…

    Czytaj dalej

  • Uzależnienie od alkoholu

    Uzależnienie od alkoholu/ zespół zaburzeń spowodowanych używaniem substancji rozwija się bardzo podstępnie, jest wyjątkowo zdradliwe i stąd niebezpieczne. Są jednak pewne sygnały ostrzegawcze, których znajomość…

    Czytaj dalej

  • Zachowania kompulsywne

    W ostatnich latach zapanowała moda na „uzależnienia” i wiele zachowań jest postrzeganych oraz ocenianych przez ten pryzmat. Wystarczy, że ktoś poświęca więcej niż inni czasu jakiejś…

    Czytaj dalej